Nie tak kibice Ruchu Chorzów wyobrażali sobie początki w 2. lidze. Popularni „Niebiescy” na inaugurację nowego sezonu przegrali 0:1 na wyjeździe z Siarką Tarnobrzeg.

Na spotkaniu w Tarnobrzegu zjawiło się wielu kibiców klubu z Chorzowa. Tym bardziej po meczu było bardzo przykro trenerowi Dariuszowi Fornalakowi, że jego drużynie nie udało się już w pierwszej kolejce zdobyć kompletu punktów, a nawet nie zapisać jednego oczka.

– „Jest mi przykro, że nie mogliśmy zadowolić tej rzeszy kibiców z Chorzowa, która tutaj przyjechała i przez cały mecz fantastycznie dopingowała zespół. Jest nam z tego powodu niezmiernie przykro, jednak w tym spotkaniu zabrakło nam po części szczęścia – patrz słupek, poprzeczka, po części jakości piłkarskiej, umiejętności piłkarskich w decydujących momentach w strefie obrony przeciwnika i tej koncentracji jeżeli chodzi o to, co się dzieje pod naszą bramką. Wiedzieliśmy o atutach Siarki i jeden z nich przeciwnik zamienił na bramkę, która okazała się dla niego zwycięska” – powiedział na konferencji pomeczowej trener „Niebieskich”.

W drugiej lidze Ruch Chorzów z pewnością będzie przyciągał kibiców na trybuny. To jednak za mało, by ta drużyna mogła realnie myśleć o awansie na zaplecze ekstraklasy.

– „Jeśli chodzi o sam mecz, uważam, że ciekawe widowisko dla kibiców. Cieszę się z jednak, że taka duża grupa przyjeżdża z zawodnikami drużyny Ruchu Chorzów i tak emocjonalnie i z zaangażowaniem kibicują. Uważam, że gra chorzowskiego Ruchu w naszej lidze na pewno daje dużo kolorytu i przyciąga kibiców, bo ja nie pamiętam, żeby na naszym stadionie aż tylu ich było na meczach drugoligowych. Wiedziałem, że kibice przyjdą, bo jakby nie było jeszcze dwa lata temu była to drużyna ekstraklasowa” – zauważył Włodzimierz Gąsior, trener Siarki.